Najpierw trochę statystyk

Według niemieckiego portalu statystycznego de.statista.com, na koniec 2016 roku w Niemczech było ponad 17,5 mln ludzi powyżej 65 roku życia, co stanowi mniej więcej 21% społeczeństwa. Z tego samego źródła mamy dane o Polsce – w grupie wiekowej 65+ znajduje się 16% naszego społeczeństwa, czyli ponad 6 mln ludzi. W obu krajach osoby w tym wieku w przeważającej większości znajdują się już na emeryturze.

 

Niemiecki emeryt w Polsce kojarzy się najczęściej z uczestnikiem wycieczki zwiedzającej nasz kraj. W Krakowie, Poznaniu, Gdańsku, Kołobrzegu i wielu innych miastach dobrze znany jest widok niemieckich turystów-emerytów. Wysypująca się z eleganckiego autokaru pogodna, zdyscyplinowana grupa dobrze ubranych seniorów, z ładnymi zębami, dziarsko przemieszczająca się w poszukiwaniu cudów i uroków polskich miast.

 

Z kolei Polski emeryt w Polsce kojarzy się najczęściej z poważną, szarą i smutną postacią, która snuje się pomiędzy przychodnią lekarską, apteką a okazjami zakupowymi w marketach. Postacią, która nawet nie marzy o wycieczkach, ponieważ musi dokonywać wyborów czy dzisiaj zjeść czy wykupić leki. Tych, którzy jeszcze w Polsce emerytami nie są, nasze państwo upewniło w 2018 roku w listach z ZUS z prognozą emerytalną, że ich przyszłość na emeryturze będzie na pewno smutna i szara.

 

Ile wynosi niemiecka emerytura?

Emerytura podstawowa (niem. Standardrente, Eckrente) od 1 lipca 2018 roku wynosi w „starych” landach niemieckich 1 284,06 euro a w „nowych” (dawne NRD) 1 230,34 euro miesięcznie. Brzmi całkiem dobrze, prawda? Aby jednak otrzymać takie świadczenie trzeba nazbierać równo 45 punktów rozliczeniowych (niem. Entgeltpunkten) i przez dokładnie 45 okresów rozliczeniowych (liczonych od 1 lipca do 30 czerwca następnego roku) odprowadzać składki na ubezpieczenie społeczne przynajmniej od przeciętnego wynagrodzenia (Durschnittsentgelt), wyliczonego ze średniej wszystkich ubezpieczonych. Mówiąc wprost – taką emeryturę otrzyma Niemiec, który zawodowo przepracuje za określone pieniądze 45 lat bez żadnej przerwy! Cytując dane statystyczne za portalem www.auswandern-handbuch.de, przeciętny mężczyzna w „starych” landach osiąga 40,4 okresy rozliczeniowe w chwili przejścia na emeryturę, w „nowych” landach 44,6. Kobiety są w dużo gorszej sytuacji – przeciętnie mają przepracowane w „starych” landach 27,5 roku rozliczeniowego, a w nowych 39,7 roku. Wynika z tego, że niewiele osób w Niemczech otrzymuje emerytury powyżej 1 200 euro. I faktycznie, ten sam portal podaje dane z raportu Deutsche Rentenversicherung – przeciętna państwowa emerytura podstawowa w 2017 wynosiła: w „starych” landach – u mężczyzn 1 078 euro, a u kobiet 606 euro, w „nowych” landach odpowiednio 1 171 i 894 euro.

 

Mówimy cały czas o tzw. Standardrente, czyli świadczeniu podstawowym. Ilu niemieckich emerytów utrzymuje się tylko z tego świadczenia? Opierając się na www.focus.de (materiał video „Schockzahlen der Regierung zeigen: Fas jede zweite Rentner in Deutschland auf Armutsniveau”) – prawie co drugi niemiecki emeryt. To oznacza, że niemal 50% niemieckich emerytów żyje na skraju ubóstwa.

 

Skąd niemieccy emeryci mają pieniądze na wycieczki?

Skoro niemieckie emerytury są takie niskie, można uznać, że w Polsce z reguły gościmy niemieckich emerytów z tej drugiej, szczęśliwszej części społeczeństwa, która ma wyższe świadczenia. Trzeba jednak sprawiedliwie podkreślić, że Niemcy od lat ubezpieczają się dodatkowo, korzystają z prywatnych i pracowniczych systemów emerytalnych (Betriebsrente, betriebliche Altersvorsorge tzw. bAV) i oczywiście oszczędzają na starość. Tylko część osób zdaje się wyłącznie na państwowe świadczenia emerytalne. W Polsce obecni emeryci nie mieli ani takich możliwości, ani takiego sposobu myślenia, żeby zabezpieczyć się na starość. Przez wiele lat minionej epoki politycznej wysokość emerytur wystarczała na bieżące życie (o ile ktoś miał dodatkowo siłę stać w kolejkach). Prąd, woda, czynsz, stanowiły w poprzednich latach w Polsce nikły procent wydatków, nie tylko emerytów. Galopująca przez wiele lat inflacja i niestabilna pozycja naszej waluty oduczyła wielu z nas oszczędzania.

 

Niemiecka gospodarka była zawsze bardziej stabilna i przewidywalna. Ponadto Niemcy otrzymują również w podeszłym wieku szereg świadczeń pieniężnych i niematerialnych od państwa, ponieważ płacą dodatkową składkę pielęgnacyjną. Łatwiej wtedy wygospodarować trochę środków na wycieczkę do Polski. Niemieccy emeryci cieszący się dobrym zdrowiem, uprawiają również swego rodzaju „turystykę ekonomiczną”. Tak jak polscy emeryci najchętniej wybierają się nad polski Bałtyk jesienią i zimą, kiedy ceny w porównaniu z sezonem letnim są bardzo niskie, tak niemieccy emeryci po sezonie chętnie jeżdżą np. do Hiszpanii czy Grecji albo odwiedzają państwa azjatyckie. Są prawdziwymi mistrzami w korzystaniu z ofert typu „last minute”. Zaprzyjaźniona niemiecka emerytka powiedziała nam, że spędza całą zimę w Hiszpanii, ponieważ koszty podróży, wyżywienia i zakwaterowania w okresie jednego miesiąca są dla niej niższe, niż koszt miesięcznego ogrzewania domu w Niemczech. Może taka metoda oszczędzania to jest dobry sposób dla naszych polskich emerytów? Zamiast siedzieć w niedogrzanym, samotnym domu, może warto na zimę pojechać do pracy w opiece domowej nad tymi niemieckimi emerytami, którzy mają bardzo dobry status materialny i czekają na opiekunów z Polski?

 

 

 

Używamy cookies

Używamy plików cookies aby ułatwić Ci korzystanie z naszych stron www, do celów statystycznych oraz reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci Twojego urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zmienić ustawienia przeglądarki tak, aby zablokować zapisywanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w naszej polityce prywatności.